Jem od dawna ale w formie śniadaniowej z owocami suszonymi, deserowej z jogurtem i owocami świeżymi, jako dodatek do cieciorki czy fasoli w wegetariańskich kotletach, dodatek do sałatek. Ponieważ muszę zrezygnować z innych "wypełniaczy" również obiady będą na bazie min. komosy.
Dziś danie obiadowe
2 szklanki ugotowanej komosy ryżowej ( przed gotowaniem dobrze ziarna komosy przelać na sicie zimną wodą pozbawiając w ten sposób gorzkich saponin)
4 nieduże filety z łososia
2 marchewki
pół dużego selera
kilka plastrów dyni
ok 2 cm pokrojonego imbiru
ulubione zioła
oliwa do pokropienia masy w naczyniu.
Naczynie żaroodporne wykładamy na dnie ugotowaną komosą i posypujemy przyprawami. Ja jeszcze spryskuję wodą, bo reszta składników nadmiernie soków nie puszcza a nie chcę dawać zbyt wiele tłuszczu. Surowe warzywa tniemy na mniejsze kawałki, filety także rozdrabniamy, pozbawiamy ości i łączymy z przyprawami (ja tylko z pieprzem cytrynowym) Na komosie układamy rybę a na niej warzywa. Ryba jest chroniona przed nadmiernym wyschnięciem podczas pieczenia. Skrapiamy oliwą. Piekarnik na 200 stopni, przykrywamy folią i pieczemy 30-40 minut.
Można krócej ale wtedy warzywa trzeba zblanszować przed pieczeniem.
I tyle. Jedzenie smaczne, proste w przygotowaniu i mocno sycące. A i zdrowe. Dziś warzywa i ryba w tonacji pomarańczowej.
Ale może być i na zielono i na czerwono z buraczkiem. To oczywiście proporcje na 3 posiłki.