Martha
: 12 mar 2017, 19:48
Róża burbońska, hodowca: Zeiner (1912), Strefa 5b
Tworzy krzew mniej więcej 2x1 m. Kwiaty są różowe, dość duże, podwójne (17-25 płatków), umieszczone na łodygach pojedynczo lub w małych pękach. Liście są duże, jasne, matowe. Prawie nie ma kolców.
Kwiaty pięknie pachną, zapach od razu mi się skojarzył z bułgarskim olejkiem różanym z czasów komuny. Kwitnie przez cały sezon.
Kupiłam ją wiosną 2014 w Rozarium u Ewy Jarmulak, jest więc nowością w moim ogrodzie. Posadziłam ją najpierw w prawym narożniku u stóp tarasiku frontowego ganku, ale wkrótce zostanie przesadzona na drugą stronę tarasiku i tam będę ją przyginać, żeby pobudzić i zintensyfikować kwitnienie, co wśród różomaniaków nazywane jest kulkowaniem.
Pierwszy kwiat, sfotografowany 1 lipca 2014 zakwitł niziutko tuż przy ziemi.

Tu w towarzystwie młodziutkiej Alba Maxima i stareńkiej Sympathie. Zostały dobrane z klucza: pachnące wejście do domu :)

Latem Martha wypuściła długie baty, wysokie na ponad 2 metry. Kwitłaby na nich pewnie aż do mrozów, ale Burek ze schroniska zeżarł jej młode pędy i zredukował wysokość do poziomu tarasiku. Na takie to niebezpieczeństwa narażona jest róża, która nie ma kolców!


Tak wyglądają kwiaty z bliska. Ze względu na ułomności mojego aparatu fotograficznego (oraz samego fotografa), muszę podkreślić, że kolor najbardziej zbliżony do rzeczywistego widać na ostatnim zdjęciu.




Tworzy krzew mniej więcej 2x1 m. Kwiaty są różowe, dość duże, podwójne (17-25 płatków), umieszczone na łodygach pojedynczo lub w małych pękach. Liście są duże, jasne, matowe. Prawie nie ma kolców.
Kwiaty pięknie pachną, zapach od razu mi się skojarzył z bułgarskim olejkiem różanym z czasów komuny. Kwitnie przez cały sezon.
Kupiłam ją wiosną 2014 w Rozarium u Ewy Jarmulak, jest więc nowością w moim ogrodzie. Posadziłam ją najpierw w prawym narożniku u stóp tarasiku frontowego ganku, ale wkrótce zostanie przesadzona na drugą stronę tarasiku i tam będę ją przyginać, żeby pobudzić i zintensyfikować kwitnienie, co wśród różomaniaków nazywane jest kulkowaniem.
Pierwszy kwiat, sfotografowany 1 lipca 2014 zakwitł niziutko tuż przy ziemi.
Tu w towarzystwie młodziutkiej Alba Maxima i stareńkiej Sympathie. Zostały dobrane z klucza: pachnące wejście do domu :)
Latem Martha wypuściła długie baty, wysokie na ponad 2 metry. Kwitłaby na nich pewnie aż do mrozów, ale Burek ze schroniska zeżarł jej młode pędy i zredukował wysokość do poziomu tarasiku. Na takie to niebezpieczeństwa narażona jest róża, która nie ma kolców!
Tak wyglądają kwiaty z bliska. Ze względu na ułomności mojego aparatu fotograficznego (oraz samego fotografa), muszę podkreślić, że kolor najbardziej zbliżony do rzeczywistego widać na ostatnim zdjęciu.