U mnie jest przez przypadek. Dostałam go od Kasi Robaczka w pakiecie z różami. Sama pewnie nigdy bym na niego uwagi nie zwróciła, bo nie przepadam za pstrokatymi kwiatami, jednak na żywo okazał się całkiem ładny. Zakwitł zaledwie kilkoma kwiatami, a po zimie nie wygląda obiecująco. Mam wrażenie, że poza różami wymarzło mi też kilka powojników ale Dr Ruppel się zieleni, więc żyje.
powiedziałabym nawet, że jest jaskrawy ale kwiaty w miarę starzenia się blakną. Tylko, że u mnie rośnie w największym słońcu od południowo zachodniej strony i do tego pod białą ścianą domu.
powojniki mnie i mojego piachu nie lubią. Rosną słabo, a po tej zimie chyba kilka mi wypadło. Poczekam jeszcze może się ockną.



_________________