Poszarzanie desek "na staro"
: 11 maja 2020, 11:45
Na prośbę Joli wstawiam tutaj historię malowania stołu ogrodowego. Blat zrobiony z desek szalunkowych, które były pomalowane jakąś czerwoną farbą. Zostały wyszlifowane do czystego drewna, następnie wielokrotnie pomalowane "bejcą" z octu i wełny stalowej. Wełnę stalową zalewa się octem i odstawia na jakiś czas - kilka dni co najmniej. Im dłużej, tym podobno kolor wyraźniejszy. Moja bejca okazała się trochę za świeża i o ile ładnie poszarzyła starszą deseczkę o tyle to świeżo wyszlifowane drewno zmieniało kolor bardzo subtelnie. Ładnie, owszem, ale nam chodziło o coś ciemniejszego. Syn, który ma w szufladach wszystko, zaproponował mi dodanie do tej bejcy tlenku manganu III, który wydobył wcześniej ze starych baterii. Dodałam odrobinę i rzeczywiście przyciemnianie przyśpieszyło. Nie wiem, ile ostatecznie położyłam warstw (każdą wcierałam wełną stalową, która się moczyła wcześniej w tym occie), na pewno z dziesięć. Schło szybciutko, więc nie było tak źle. Kiedy uznaliśmy, że kolor jest odpowiedni (trzeba wziąć pod uwagę, że na słońcu i tak będzie płowieć), suchą szmatką wtarłam w deski jeszcze trzy warstwy oleju (ja akurat miałam zużyty z frytownicy, ale oczywiście można to zrobić normalnym, do drewna
). Niestety nie robiłam zdjęć "przed", ale były to zwykłe, nieoheblowane deski, ubrudzone farbą, i zwykła, tyle że niebieska,paleta.