Knysze
: 22 lut 2018, 20:02
Ciasto:
- 2 szklanki mąki wymieszać ze szczyptą sody i 0,5 łyżeczki soli
- 1 jajko rozbełtać z 1/3 szklanki oleju, 0,5 szklanki wody, 1 łyżeczką octu. Dodać do mąki, wyrobić ciasto. Odstawić do chłodu.
Farsz ziemniaczany:
- ugotować i utłuc 3 spore ziemniaki
- 1 dużą cebule pokroić w kostkę i zeszklić na oleju
- pokroić w kostkę i usmażyć kawałek wiejskiej kiełbasy lub boczku
- dodać do cebuli i jeszcze trochę podsmażyć
- dodać sporą garść szczypiorku, wymieszać, sól i pieprz do smaku
Ciasto podzielić na 2 części, rozwałkować na cienki prostokąt, na dłuższym boku położyć połowę nadzienia, a wolne miejsce posmarować pędzelkiem zmoczonym w oleju, zwijać jak na struclę. Podzielić ręką na 8 części, skręcać i odrywać, zalepić brzegi, ułożyć na blasze i wcisnąć od góry dołek jak w kluskach śląskich. Wychodzi nam 16 bułeczek (knyszek). Posmarować jajkiem i piec na blasze wyłożonej papierem w 180* jakieś 40 min. (zależy od kuchenki, trzeba po upływie pół godz. obserwować).
Ciasto po upieczeniu trochę się "listkuje".
Farsz może być w wersji postnej, a także bez szczypiorku.
Zamiast "klusek śląskich" można zlepiać jak pierogi, albo trójkąty albo sakiewki.
Dobry jest też (a może jeszcze lepszy)
Farsz z kaszy gryczanej (ilość farszu na podwójną ilość ciasta):
- ugotować 1 szklankę kaszy gryczanej
- 1 dużą cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju
- podsmażyć sporą garść surowych lub mrożonych grzybów
- wymieszać z cebulą, jeszcze podsmażyć
- wymieszać z kaszą, dodać jajko, sól, pieprz.
Pochodzenie nazwy różnie jest tłumaczone. Rzekomo od Knyszyna, ale knysze występują również w Bieszczadach, Ukrainie czy na Białorusi, gdzie była to potrawa biednej ludności wiejskiej. W koszernej kuchni piszą, że była to potrawa Żydów Aszkenazyjskich o nazwie "knisz" albo "kniszka". Jak zwał tak zwał, dla mnie odkryciem (pozytywnym) było, że bułeczka z farszem ziemniaczano-cebulowym może być taka smaczna.
- 2 szklanki mąki wymieszać ze szczyptą sody i 0,5 łyżeczki soli
- 1 jajko rozbełtać z 1/3 szklanki oleju, 0,5 szklanki wody, 1 łyżeczką octu. Dodać do mąki, wyrobić ciasto. Odstawić do chłodu.
Farsz ziemniaczany:
- ugotować i utłuc 3 spore ziemniaki
- 1 dużą cebule pokroić w kostkę i zeszklić na oleju
- pokroić w kostkę i usmażyć kawałek wiejskiej kiełbasy lub boczku
- dodać do cebuli i jeszcze trochę podsmażyć
- dodać sporą garść szczypiorku, wymieszać, sól i pieprz do smaku
Ciasto podzielić na 2 części, rozwałkować na cienki prostokąt, na dłuższym boku położyć połowę nadzienia, a wolne miejsce posmarować pędzelkiem zmoczonym w oleju, zwijać jak na struclę. Podzielić ręką na 8 części, skręcać i odrywać, zalepić brzegi, ułożyć na blasze i wcisnąć od góry dołek jak w kluskach śląskich. Wychodzi nam 16 bułeczek (knyszek). Posmarować jajkiem i piec na blasze wyłożonej papierem w 180* jakieś 40 min. (zależy od kuchenki, trzeba po upływie pół godz. obserwować).
Ciasto po upieczeniu trochę się "listkuje".
Farsz może być w wersji postnej, a także bez szczypiorku.
Zamiast "klusek śląskich" można zlepiać jak pierogi, albo trójkąty albo sakiewki.
Dobry jest też (a może jeszcze lepszy)
Farsz z kaszy gryczanej (ilość farszu na podwójną ilość ciasta):
- ugotować 1 szklankę kaszy gryczanej
- 1 dużą cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju
- podsmażyć sporą garść surowych lub mrożonych grzybów
- wymieszać z cebulą, jeszcze podsmażyć
- wymieszać z kaszą, dodać jajko, sól, pieprz.
Pochodzenie nazwy różnie jest tłumaczone. Rzekomo od Knyszyna, ale knysze występują również w Bieszczadach, Ukrainie czy na Białorusi, gdzie była to potrawa biednej ludności wiejskiej. W koszernej kuchni piszą, że była to potrawa Żydów Aszkenazyjskich o nazwie "knisz" albo "kniszka". Jak zwał tak zwał, dla mnie odkryciem (pozytywnym) było, że bułeczka z farszem ziemniaczano-cebulowym może być taka smaczna.